Jak przestać myśleć o pracy? Patenty sprawdzone na własnej skórze.

Wielu z nas myśli o pracy po pracy. Urlop, weekend, święta – nieważne, człowiekowi po nocach śni się praca i zerka nerwowo na telefon. W poniedziałek rano ze ściśniętym żołądkiem otwieracie skrzynkę mailową, bo przecież na pewno coś się wydarzyło i ogólnie firma w bankructwie, bo mieliście czelność w weekend moczyć tyłek w jeziorze, a nie pracować. Znacie to? Ja znam doskonale. Ale już nie ze mną te numery. Zobaczcie, jak nauczyłam się nie myśleć o pracy i cieszyć się wolnym czasem. Może będą to porady jak ciepły okład na serducho.

Dzicz. Zero zasięgu.

Mówię głośno o tym, że kocham urlop

Jak byłam młoda i głupia to udawałam, że ja nie potrzebuję urlopu. Jak trzeba to wezmę, ale oczywiście, że wolałabym pracować. Nigdy nie zostawiajcie takiej furtki. To się skończy smsami od kolegów, koleżanek, szefa w czasie urlopu. Często to zwykłe zawracanie gitary w stylu “a w którym segregatorze…”. Co jesss? Niech se radzą! A Wy podkreślajcie, jak wielką świętością jest dla Was urlop, jaką wielką nagrodą i motywacją za trud włożony w rozwój organizacji.

Bierzcie urlop bez przepraszania, bez uzasadniania, że “bierzecie, bo”. Ja na rozmowie o pracę od razu powiedziałam, jak jest i tym samym mogę w pełni szczęścia cieszyć się spokojnym urlopem, na którym nikt mi nie przeszkadza. A uwierzcie, że nie zawsze tak było. Trudno nie myśleć o pracy na urlopie, jak co chwilę praca o sobie przypomina smsem, mailem czy telefonem.

Wyjeżdżam na odludzie bez zasięgu

Ok, ale jednak macie miętknie serce i jeszcze strach Wami targa. Mój kolejny sposób to wyjazd w miejsce, gdzie nie ma zasięgu. Nie ma i już. Niech się wali, niech się pali – żaden diabeł się do mnie nie dodzwoni.

Najlepiej wychodzić na całe dni w góry. Choćby Was świerzbiło, maila nie sprawdzicie, a praca musiałaby wysłać do Was list gołębiem pocztowym, żeby dotarło. Takie coś Was czeka np. w górach na Słowacji, a nawet na niektórych campingach. Nie wiem, dlaczego tak tam jest, ale fakt jest taki, że dzięki temu w czasie urlopu nie tylko nie wiem, co się dzieje w pracy, ale nawet posta na Insta nie wrzucę. Cyfrowy detoks gratis.

Co tam nowego na planie?

Zajmuję się czymś i mam wakacyjny grafik

Nie jestem dumna z tej porady. Na dłuższą metę nie jest dobra, ale na początek może być niezłym kołem ratunkowym.

Możecie nie mieć zasięgu, ale to nie zmieni faktu, że myślami będziecie w biurze, a Wasza głowa będzie podsuwać tysiące czarnych scenariuszy. Typowe FOMO, czyli lęk przed tym, że nie będziecie na bieżąco. Ja sobie z tym poradziłam trochę zdradliwym sposobem – wakacje przez wiele lat planowałam po korek. Normalnie miałam rozpisane w zeszycie, co każdego dnia będziemy robić, łącznie z planami awaryjnymi w przypadku deszczu i bólu głowy.

Budzik na 5 rano, plecak spakowany i dawaj eksplorować atrakcje, najczęściej w postaci 20 km górskich szlaków. Nie wiem jak Wy, ale jak dźwigam ciężki plecak pod górę cały dzień, to jakoś na rozmyślania już nie starcza mi energii. Poza tym ruch to endorfiny, do tego świeże powietrze, nowości, ciekawostki.

Sprawdza się na początek super, ale zauważyłam, że w pewnym momencie i taki tryb wakacji powoduje wyczerpanie psychiczne, więc powtórzę się – uważam, że to dobre doraźnie, w ciężkich przypadkach 😉

Kawa, gapienie się w okno kawiarni. To jest to.

Rozmawiam szczerze o swoim stresie i oczekiwaniach

Jeśli macie szczęście do empatycznych przełożonych, to jest złota porada. Jedyna słuszna. Jak to zrobicie, to żadne tam wyłączanie telefonu i chodzenie po górach nie będzie potrzebne. Ale mam wrażenie, że szczera rozmowa z przełożonym przed urlopem wymaga też inicjatywy, a nie każdy ma odwagę.

Sami poproście o spotkanie podsumowujące przed urlopem. Przypomnijcie jak się naharowaliście cały rok, ustalcie, kto i w jakim zakresie Was zastąpi, a także zaplanujcie sobie, co chcecie robić po powrocie. Ja najczęściej słyszę przed urlopem, że na pewno jestem już zmęczona i przyda mi się porządny wypoczynek.

Jeśli kogoś zatrudniacie to bierzcie przykład, bo to działa kojąco, na osoby, które obsesyjnie myślą o pracy na urlopie. Młodzieniaszek pozbywa się wyrzutów sumienia, że ma czelność iść na urlop, a ktoś z dłuższym stażem nabiera pewności, że urlop to jego pełne prawo, a nawet konieczność dla zdrowia psychicznego 😉

Dobranoc…

Nic nie robię cały dzień – level master

Chociaż przez wiele lat ratował mnie mój napięty wakacyjny grafik, dziś kompletnie go nie potrzebuję. A wręcz mi szkodzi 😉

Jeśli kusi mnie, aby rozmyślać o pracy albo czytać maile, ustanawiam Dzień Ani. Chociaż nie ma w nim napiętego grafiku, ustalam, że to jest dzień robienia wszystkiego, co opisać można jako #marnowanieczasu. Oglądam jak baba robi sobie makijaż (co mnie to obchodzi, rany?), idę sobie posiedzieć na ławce z kawą i podsłuchuję ludzi, co tam gadają, czytam książki dla młodzieży (Musierowicz wymiata), rozmawiam z przyjaciółką tak długo, że na telefonie wyświetla mi się ostrzeżenie, że bateria jest drenowana za szybko i śpię, kiedy tylko przyjdzie mi na to ochota (bywa, że nie przychodzi, a bywa, że trwa prawie cały dzień). Do tego jedzenie, najlepiej naleśników.

Celowo nie wymieniam tu aktywności fizycznej. Co z tego, że ją lubię, jak niestety przez lata zakorzeniła się w mojej głowie głównie jako obowiązek, więc muszę na to uważać.

Jak przestałam myśleć o pracy? Sama nie wiem.

Jak widzicie nie mam dla Was złotej rady, nic odkrywczego. Nie sądzę zresztą, żeby był jakiś jeden idealny sposób na oderwanie się od pracy w wolny dzień. A jednak takimi banalnymi krokami osiągnęłam stan, z którego jestem bardzo zadowolona. Może Was to zainspiruje? Te sposoby przecież można modyfikować pod siebie, np. Dzień Ani to idealny przykład sposobu, który musicie zaprojektować pod siebie. Dodam na koniec, że oczywiście, że od czasu do czasu myślę o pracy, ale nie powoduje to u mnie stresu. To są zazwyczaj neutralne myśli, które se tak przelatują przez głowę, jak myśli o tym, jaka będzie jutro pogoda i czy lepiej kupić dziś ogórka czy pomidora na kanapkę. Życzę podobnych stanów 😉

Bagienna

Jestem tu, żeby Wam było łatwiej, weselej i spokojniej w życiu.

Related Articles

Slow Life
Jak zacząć: joga. Porady dla początkujących
Nie jestem nauczycielem jogi. Jestem zwykłą babą z bagien, która kiedyś otrzepała błoto z kolan i poszła na jogę. Jak...
Czytaj
Slow Life
7 pomysłów na minimalistyczne święta
O Świętach niejedno słyszałam: że są dla dzieci, że to magiczny czas, że wtedy gasną wszystkie spory. Nie da się...
Czytaj
Slow Life
Powolne kino, czyli filmy, które koją
W filmach szukam przede wszystkim powolnego tempa, życia, łagodnych emocji. Kino, które relaksuje to nie muszą być infantylne komedie, o...
Czytaj